spektakle
  spektakle dla dzieci
  monodramy
  recitale
  kabarety
  zespoły estradowe
  inne
 
 
PIOTR SZCZEPANIK



Piotr Szczepanik pojawił się na dalekiej lubelszczyźnie z początkiem lat czterdziestych bieżącego stulecia. Ogłoszony niedługo potem Manifest PKWN przyjął sceptycznie, przekreślając tym samym swe szanse na znalezienie godnego miejsca w różnych organizacjach, do których należała i należy jego krajanka Izabela Sierakowska. Potem brnął dalej. Mając w Lublinie do wyboru kilka uczelni, wybrał Katolicki Uniwersytet Lubelski. Została mu po nim lekko znoszona sutanna, w której czasami występuje, myśląc, że to surdut. Ze studiów na wydziale historii sztuki wyniósł głęboką wiedzę: nawet obudzony w środku nocy potrafi powiedzieć, kto skomponował "Bolero" Ravela. To dziwne - nawiasem mówiąc - że z takim zasobem wiadomości nie wygrywa co tydzień samochodu w Audio-tele. I szkoda, że nie wygrywa, być może raz w życiu zdecydowałby się na samochód, rezygnując z poruszania się konno. (Ten środek lokomocji wynika nie ze względów praktycznych, lecz z ukochanego przez Piotra image'u własnego: od wczesnej młodości Piotr stara się wyglądać na coś pomiędzy wiejskim pastuszkiem, a świątkiem przydrożnym z kresów znacznie dalszych niż Lublin.)
Kariera artystyczna Piotra Szczepanika zaczęła się na Mazurach. Zapoczątkował ją pewien drobny na pozór fakt. Oto w chaszczach nad jeziorem Krzywym, Piotr zobaczył dziwne zwierzę ze skrzydłami. Był to kormoran. Wówczas jeszcze nie opona. Szczepanik wiedziony nagłym, niezrozumiałym impulsem pogonił ptaka i wydał melodyjny jęk zdziwienia. Zdarzenie to opisał poeta Tylczyński, Szczepanik zanucił, naród padł na kolana. I pozostał w tej pozycji ładnych kilka lat. Właściwie dziwię Mu się do dziś!!! Pozycję narodu Szczepanik wykorzystywał cynicznie, co miesiąc wyśpiewując kolejnym autorom i kolejnym kompozytorom kolejnych piosenek, pierwsze miejsca na wszelkich możliwych listach przebojów, plebiscytach i festiwalach, z czego oni, jako że przysługiwały im tantiemy, mieli wciąż nowe wille i samochody, a z czego on, Szczepanik, miał g.... z chrzanem (bardzo przepraszam za wyrażenie), bo w socjalizmie tantiemy przysługiwały autorom, a wykonawcy nie. Autorzy do dziś zresztą uważają, że te nagrody to ich zasługa była, a nie, że ich teksty śpiewał Szczepanik. I tylko jeden autor tak nie uważa, przeciwnie jest głęboko wdzięczny, że Sczepanik śpiewał coś, co on napisał, choć ma lekki żal, że akurat obyło się bez nagród. Jak łatwo się domyślić, ten jeden szlachetny autor to wieloletni (lata 60-te i 70-te) kolega Szczepanika z objazdowego teatrzyku - Jacek Fedorowicz.
Jacek Fedorowicz



 

Galeria



Polecamy
AUDIENCJA V
SCENARIUSZ DLA TRZECH AKTORÓW
KWARTET
"OPIS OBYCZAJÓW..." wg. ks. Jerzego Kitowicza
ANDRZEJ GRABOWSKI SHOW
Geraldine Aron "MÓJ BOSKI ROZWÓD"
PATTY DIPHUSA Autor Pedro Almodovar
.........................