spektakle
  spektakle dla dzieci
  monodramy
  recitale
  kabarety
  zespoły estradowe
  inne
 
 
"SONATA KREUTZEROWSKA" Lew Tołstoj

Adaptacja i reżyseria: Mikołaj Grabowski
Wykonanie:
Jan Frycz, Mikołaj Grabowski, Katarzyna Krzanowska (Agnieszka Korzeniowska)

"Sonata Kreutzerowska" Lwa Tołstoja mogłaby wydać się historycznoliteracką ramotą. To mroczne opowiadanie o losie mordercy, który dał się zwieść tendencjom epoki. Bohaterowie Tołstoja są świadkami upadku moralności mieszczańskiej. - Co różni kokoty od żon? - pyta jeden z nich i cynicznie sam odpowiada - częstość uprawiania seksu. Bo ich fryzury, suknie czy lektury naprawdę się nie różnią. Kokoty i damy bywają w tych samych salonach i teatrach. Nawet muzyki słuchają tej samej. Pytanie o to, czy człowiek powinien godzić się na małżeńską hipokryzję, odpowiada tendencjom poromantycznym. Tołstoj wyraził charakterystyczne wówczas marzenia i przeczucia o wolności kobiety, o jej samodzielności w kulturze i społeczeństwie. Kiedyś - nawet o niezależności politycznej.

Czy zło można oswajać, minimalizować? Czy można udawać, że ciało człowieka jest już tylko zwykłym towarem? - pytał Jan Frycz, grając zagubionego w szaleństwach epoki cynika. W prawdziwej kanonadzie słów, które grany przez niego bohater wyrzuca z siebie pod adresem przypadkowego współpasażera, pojawia się pytanie o zło. - Jest w człowieku zwierzęce, pierwotne - znów odpowiada sam sobie bohater "Sonaty". Włada nami raczej fatalny instynkt w całkiem współczesnym rozumieniu niż rzeczywistość poetyckich emocji, którą można kontrolować - tak czujemy, słuchając jego argumentów.

Jan Frycz zagrał tak barwną postać dekadenta, że sala już podczas pierwszej sceny drgnęła niespokojnie. I tak pozostało do końca. Jego bohater operował kontrastami - z histerii popadał w filozoficzną zadumę, z pijackiej furii w wyrafinowaną refleksję miłośnika muzyki romantycznej. Grał ciałem - np. znakomicie oddając seksowne prężenie się kobiecego ciała, grał twarzą jak komik z czasów niemego kina, grymasił jak dziecko. Raz był nowoczesnym małżonkiem, który prawie jak Balzak z dystansu obserwował fizjologię własnego małżeństwa, raz furiatem ciskającym przedmiotami w kochaną kobietę. Tyle złud, nastrojów, ekstaz przywoływał, że aż brakło mu czasem tchu i musiał chlipnąć nosem. Jakie to zresztą zdawało się prawdziwe w tej kaskadzie emocji i słów.

Mikołaj Grabowski kazał grać swoim aktorom w przestrzeni sterylnej. Wystarczyły kostiumy z epoki, dwie ławki markujące przedział kolejowy czy salonik, dwa manekiny - "grające" skrzypka Tuchaczewskiego, kochanka żony i samą żonę bohatera - by wyczarować na scenie sugestywny, magiczny fotoplastykon, w którym każdy widz czuł się współuczestnikiem szaleństwa, miłości i tragikomicznej śmierci. A przecież - od czasu do czasu - krakowscy artyści mrugali do nas okiem, że to tylko udawanie, aktorska zabawa lalkami, w której słyszymy literaturę, nie życie.

Leszek Pułka (Gazeta Dolnośląska 08.11 .2000, artykuł po Wrocławskich spotkaniach Teatrów Jednego Aktora)

Czas trwania: 70 minut bez przerwy


WYMAGANIA TECHNICZNE: oświetlenie profesjonalne z możliwością zmiany świateł; dwa odtwarzacze płyt CD. Światło i dźwięk obsługiwane z jednego miejsca przez technika Impresariatu. Sztankiety do podwieszania elementów scenografii. W czasie montażu sceny jak i spektaklu konieczna pomoc miejscowego technika akustyka i elektryka. Czas montażu sceny około 3 godziny, demontaż - około 1 godziny.



 

Galeria




Polecamy
AUDIENCJA V
SCENARIUSZ DLA TRZECH AKTORÓW
KWARTET
"OPIS OBYCZAJÓW..." wg. ks. Jerzego Kitowicza
ANDRZEJ GRABOWSKI SHOW
Geraldine Aron "MÓJ BOSKI ROZWÓD"
PATTY DIPHUSA Autor Pedro Almodovar
.........................